Każdy z nas jest dzieckiem

Kilka przemyśleń na Dzień Dziecka.

Możesz być prezesem, mamą, panią domu, panią menager, panią polityk, nauczycielem, lekarzem, policjantem. Z wielu stron słyszysz: “Możesz być kim chcesz!”. Pełniąc nasze wszystkie poważne role, zapominamy o tym, że od czasu do czasu można być dzieckiem. Szczególnie dzisiaj, w Dniu Dziecka!

Może da radę na chwilę zdjąć krawat i szpilki? Popatrz, jak Twoje dziecko “lata na bosaka”. Czy wiesz, że odkąd dorosłeś, rzadziej się śmiejesz? Dziecięca spontaniczna radość zwykle zaczyna zanikać w wieku dwunastu lat. W wielu kulturach ten wiek, jest uznawany za wyjątkowy. W kulturze żydowskiej, chłopcy w wieku trzynastu lat przeżywają swoją bar micwę i stają się “dorośli”.

Gdyby jednak poddać głębszej analizie tradycję i kulturę, można zauważyć, że kiedy stajemy się dorośli, nie przestajemy być dziećmi. Zarówno w tradycji żydowskiej jak i chrześcijańskiej człowiek jest przedstawiany jako dziecko Boga. Niezależnie od tego, ile ma lat.

Cechy, które utraciliśmy jako dorośli, a które widzimy u dzieci:

  • spontaniczność
  • otwartość
  • empatia
  • podziw
  • zaangażowanie
  • zaufanie
  • miłość bezinteresowna
  • akceptacja
  • skromność
  • pewność siebie
  • samoakceptacja

Czy nie jest tak, że odkąd zaczęliśmy dorastać, wstydzimy się swojego ciała? Odkąd na naszej młodej skórze pojawiły się pryszcze, a chłopcy zaczęli przeżywać mutację głosu, zaczęliśmy się wstydzić. Potem mutacja i problemy z cerą zniknęły, a wstyd pozostał. Przypomnij sobie, kiedy przestałeś śpiewać? Kiedy ostatni raz coś narysowałeś lub kolorowałeś?

Boimy się bycia ocenianym, ale sami oceniamy innych. Nie zachwyca nas nawet wielka rzecz, ale małe wady krytykujemy z wielką zaciętością.

Zobacz, że dziecko zdziwi się, a nawet zapyta na głos “a dlaczego ta pani ma wielki nos?”, ale słowa te wyrażają jego ciekawość, przy czym dziecko jest nadal pełne bezinteresownej miłości do drugiego człowieka. Dorosły zaś w tej samej sytuacji nieraz myśli “Jaka wstrętna baba”.

Policz ile pozytywnych, a ile negatywnych uwag dziennie pojawia się w Twojej głowie. Czy jesteś statystycznym Polakiem, który kocha narzekać?

Popatrz uważnie na swoje dziecko. Zobacz, co go cieszy. Zobacz, kiedy i z czego jest zadowolone, a kiedy i dlaczego narzeka. Porównaj myśli i słowa dziecka ze swoimi. Nie denerwuj się, kiedy pójdziecie na lody i ubrudzicie koszulki, czy spodnie. Brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko. Nie stresujcie się drobiazgami. Nie zakłócajcie niepotrzebnymi nerwami wspólnego czasu. Mała plama na ubraniu, staje się potem większą plamą we wspomnieniach. Przytoczę jedną sytuację dla rozważenia: pewnego dnia widziałam, jak 6 letnia dziewczynka przewróciła się i zaniosła się płaczem. Zapytałam, co ją boli, ale powiedziała mi, że nic. Spytałam więc, dlaczego tam bardzo płacze, a ona odparła, że mama ją okrzyczy za pobrudzoną sukienkę. W ten sposób, zamiast bawić się od razu dalej z dziećmi, dziewczynka przeżywała mały koszmar w swojej głowie.

Ćwiczenie na dziś:

Twoje dziecko może Ci w nim pomóc! Idź na spacer i ciesz się z małych rzeczy. Zobacz, co cieszy Twoje dziecko i przypomnij sobie, jak niewiele potrzeba, aby poczuć się lepiej. Przez jedną godzinę nie martw się absolutnie niczym. Może najlepszym prezentem dla Twojego dziecka będzie właśnie wspólna zabawa? Pamiętasz jak kiedyś, bardzo dawno temu, zanim jeszcze poszedłeś do pierwszej klasy, cieszył cię znaleziony po drodze śmieszny patyk lub wyjątkowo piękny kamień? Przypomnij to sobie. Dziś jest Twój dzień – dzień małych wielkich radości.

 

dzień dziecka